OBUDŹ SIĘ- I ODPOCZNIJ

Jest pięknie i słonecznie. Kolejny cudowny dzień rozpieszczającej zmysły jesieni. Spacerując teraz wieczorem dookoła czuć woń liści i ziemi. Powietrze chłodne acz przyjemne przesycone zapachami minionego lata, przenika w takie dni jakąś nostalgią. Sprawia, że nagle wracają wspomnienia.

Ta pora roku jak żadna przywołuje obrazy i aromaty, które nawiązują do historii życia. Jest zarazem rozkoszna w tych chwilach jak powodująca nutę żalu. Jakaś tęsknota wyrwana z uśpienia. Śpi w lato, kiedy jesteśmy upojeni słońcem, zaangażowani i nasycający się parującym, kipiącym życiem. Śpi w zimę, bo wtedy ubrani po czubki nosa, naciągamy gruby koc również na swoje oczekiwania, pragnienia, otulamy je głęboko nastawiając na przeżycie tego okresu, angażując w tym czasie w odłożone na bok sprawy. A wiosna? Wiosną budzimy się jak ze snu, ale jest to pobudka związana z nadzieją. Pobudka kojąca i tak zachęcająca! Bo oto nastał czas, by włączyć się w bieg życia z nową siłą, świeżym spojrzeniem, czujemy się jak nowo narodzeni.

Tymczasem jesienią chodzimy trochę w cieniu naszych wspomnień. Jakby otworzyło się okno, gdzie w retrospektywie zauważamy nagle coś czego nie widzieliśmy przez kilka miesięcy. Czujemy nieokreśloną tęsknotę. Czasem jest to rodzaj sentymentu za tymi dobrymi momentami, które chciałoby się odzyskać. A czasem wolelibyśmy zapomnieć o przeszłych chwilach, uznając je za zbędne, wręcz niebezpieczne. Myślę jednak, że perspektywa którą niesie nam czasem jesień w przenośni jak dosłownie oddaje nam wielką przysługę.
Niejednokrotnie boimy się naszej pamięci, tego co chowa, jej niektóre zakamarki nas przerażają. Uchylając powoli tego okna możemy jednak poczuć, że zapachy się mieszają, kolory mienią odbijając światła, drzewa kołyszą zrzucając liście, a my możemy powoli zrzucać ciężar. Pozwolić sobie na bycie sobą, bycie ze sobą. Możemy dać się otulić temu wszystkiemu dając szansę, by poraniona pamięć oswajała się z delikatnym światłem tego czasu. By to co trudne nie raniło więcej, nie było chowane w czeluści duszy, nie wzmagało bólu ani go nie jątrzyło, ale nasiąkało rytmem życia. By nie godziło w naszą duszę, ale by przygotowywało ją do nowego życia. Byśmy pogodziwszy się ze sobą, ze swoją pamięcią wiosną nabrali w płuca nowego, drugiego oddechu.

Gdy wracając wieczorem poczujecie na swojej twarzy przenikliwy chłód, a w nozdrzach mieszankę wilgotnej ziemi i liści i jak gość zawitają wspomnienia, nie uciekajcie od razu. Pozwólcie by tętno i ekspresja życia objęła je i złączyła. Każdy kawałek, to co dobre i złe, radość i smutek, frustrację i satysfakcję, ból i cierpienie, znużenie i wigor, brak wiary i tęsknotę, porażki i zwycięstwa. Jest dobrze tak jak jest.

Ogromnie lubię utwór Avicii „Wake me up”. „Wyczuwam moją drogę poprzez ciemność. Prowadzi mnie bijące serce. Więc obudź mnie, kiedy to wszystko się skończy.
Kiedy będę mądrzejszy i starszy(…) Próbowałam unieść ciężar tego świata…”.

Wiem, że nie muszę mieć nad wszystkim kontroli. Mam prawo się bać. Lęk nie jest wrogiem, może być sprzymierzeńcem. Trzeba tylko nie karmić go, raczej oswajać. Nie muszę nosić każdego ciężaru tego świata. Lubię myśleć, że te liście, barwy, owoce tej pory roku- przeplatają symbolicznie wszystkie radosne wspomnienia ale też najgorsze. Ogarniają jakoś tę trudną czasem rzeczywistość, wywołując może lekko melancholijny ale jednak uśmiech na twarzy. Jesień uczy wiary, że wszystko to co spowite mgłą, niezrozumieniem, trudną pamięcią- ma swój horyzont. Jeśli na niego wejść można poczuć puls życia. Gdzieś za nim- nie wszystko stracone, jest dobrze, jest sens, można odpocząć.

potok7

453 Total Views 1 Views Today
comments

Będzie mi miło, jeśli po przeczytaniu postu zostawisz po sobie jakąś iskrę tego co tu znalazłeś. Blog jest przyjaznym azylem, dlatego każdy wulgarny komentarz zostanie skasowany, podobnie jak wszelkie złośliwości.