Wzgórza Nadziei i powrót do źródeł

Gdy mnie nie było, byłam w trasie śląc Wam zdjęcia. Dzisiaj mam ich dla Was jeszcze troszkę. Weekend jawił się pod znakiem uciekających kilometrów. Miałam okazję zobaczyć nieco tym razem rejony Kuźnicy Białostockiej, Sokółki i Puszczy Knyszyńskiej. Czasu nie było zbyt wiele, co składa się na lekki mój niedosyt, bo tereny naprawdę warte nawiedzenia. Zbagatelizowałam fakt niedalekiego graniczenia z Białorusią, co znaczy się się w ostrzejszym klimacie. Wobec czego nawet nie bardzo mając możliwość większych spacerowych wycieczek i tak zmarzłam koszmarnie.

Pierwszym odwiedzonym punktem była Sokółka. Już później dziękowałam w duchu że tym początkowym miejscem stała się Parafia pw. św. Antoniego Padewskiego. Pierwsza świątynia ufundowana została jeszcze przez króla Zygmunta Augusta w 1565 r. Po tym jednak jak spłonęła doszczętnie kilkadziesiąt lat później, w 1850 odbyła się konsekracja już nowego murowanego kościoła, który przetrwał dzielnie całą burzę wojenną. Ta przyczyniła się ostatecznie i do tego, że żyją tam i okolicy zarówno Polacy jak Białorusini, Litwini i Tatarzy. Wcześniej mijając prawosławną  cerkiew św. Aleksandra Newskiego żałowałam, że tym razem nie uda mi się zobaczyć jej z  bliska.

Wstyd przyznać, ale nie zasięgając języka odnośnie dziejów tego miejsca wchodziłam tam będąc totalną świeżynką. Tymczasem wydarzenia tego miejsca wywołują pytania w sercach najbardziej wątłych w kontekście wiary. Tutaj w 2008 roku, notabene miesiącu październiku podczas Niedzielnej Mszy Świętej jednemu z kapłanów upadło na stopień ołtarza Ciało Chrystusa rozdawane w czasie trwającej Komunii Świętej.  Jak to wszystkie procedury nakazują komunikant nie mogąc być powtórnie użytym ani wyrzuconym został włożony do tzw. vasculum, naczynia z wodą, aby tam się rozpuścił. Następnie zawartość vasculum przelano do innego naczynia, które zostało umieszczone w sejfie znajdującym się w zakrystii. Kolejne dni pokazały, że komunikant się wciąż nie rozpuszcza, po tygodniu otwierająca sejf siostra czując zapach przaśnego chleba dostrzegła na  komunii leżącej w czystej wodzie wypukłą plamkę o intensywnej czerwonej barwie, przypominającej skrzep krwi. Komunia została zabezpieczona i rozpoczął się proces obserwacji i poddawania komunikantu badaniom patomorfologicznym niezależnych zakładów. Wyniki obu badań się pokryły i orzeknięto, że struktura materiału jest identyczną z tkanką mięśnia sercowego, co trzeba podkreślić- człowieka jeszcze żyjącego, ale będącego w stanie agonii.  Poza tym jako, że włókna mięśnia i struktura chleba były ze sobą ściśle powiązane wykluczono ich złączenie za sprawą ludzkiej ingerencji. Badania wykazały, że nie było tam żadnej innej substancji, a fragment przybrał postać tkanki mięśnia sercowego w stanie agonii.

Przyjechałam tam nastawiona bardziej na krajoznawcze doświadczenia, weszłam do tego Sokólskiego kościółka jak do każdego innego. Akurat trwała Msza Święta odprawiana przez przyjezdnego z pielgrzymami kapłana. Przy nawie bocznej w Kaplicy Matki Bożej Różańcowej znajdowało się sporo ludzi. Czułam się przez chwilę troszkę niepewna. Usłyszałam szept: To TUTAJ. – Co tutaj? Tutaj znajduje się Cząstka Ciała Pańskiego.- (?!)
To takie paradoksalne w sumie, myślałam. Eucharystia jeszcze trwała, ta która jest Ciałem Chrystusa. Tutaj odzwierciedla się jego Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie w jednym. Myślałam o tym, że mamy ją jak ten chleb powszedni kiedy tylko zechcemy w niej uczestniczyć. Patrzyłam na miejsce z Cząstką Ciała Chrystusa jako potwierdzenia Jego słów podczas Ostatniej Wieczerzy zastanawiając się nad tym dlaczego wciąż człowiek odnajduje w sobie elementy zwątpienia, niewiary. To Spotkanie było jak powrót do źródła.

20141018_172900

Skraj Puszczy Knyszyńskiej. Posunięty już nieco wieczór. Kierowca robi objazd na oświetlonym rondzie i nagle wyrasta przed jego oczyma widok. Najpierw wyłania się pagórek, a zaraz potem rzuca w oczy parudziesięciu metrowy Krzyż, będący centrum Góry. Po obu jego stronach usytuowanych jest tysiące krzyży pielgrzymów w to miejsce docierających. Nie da się ukryć, że Góra robi wrażenie. Tętniące życiem Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Święta Woda jest totalnie unikatowym miejscem na tej trasie.

Zachód Słońca. Takie widoki tutaj jeszcze bardziej akcentują znaczenie miejsca. Szczerze mówiąc, nie słyszałam wcześniej o Świętej Wodzie, była dla mnie zaskoczeniem i odkryciem. A przecież udokumentowane wzmianki o Sanktuarium pochodzą z XIII wieku ! Od czasu poświęcenia kaplicy nad cudownym źródełkiem, ufundowanej dowodem wdzięczności za odzyskanie wzroku przez Bazylego Lenczewskiego miejsce przeszło sporo różnych wydarzeń.

Osobiście wywarła na mnie duże wrażenie owa Góra Krzyży z niezliczoną ilością podoczepianych wielkich, małych, przeróżnych krzyży, które każdy może nabyć na miejscu.

SAMSUNG

Grota Matki Bożej i Kościół

20141018_174422

20141018_174200

Brama z niskim przejściem, by każdy wchodząc uczył się pokory.

20141018_174519 (2)

Mój ulubieńszy motyw :)

20141018_174344Cudowne źródło, gdzie można nabierać wody.

20141018_174305

20141018_173828W sumie było to Spotkanie z rzeczywistością, która wydaje się być czasem bardzo daleka dla człowieka „wchłoniętego” przez świat, a jednak tak w gruncie rzeczy bliska, że na wyciągnięcie dłoni, serca. Doświadczenie mocno duchowe, ale zarazem prawie namacalne. Eksponujące na nowo to, co w codzienności jawi się jako osłuchane, utarte, zbyt spowszedniałe, żeby się zainteresować, wnikać.  To powrót do fundamentów, których odkrywania również i Wam życzę.

20141018_172853

457 Total Views 1 Views Today
comments

Będzie mi miło, jeśli po przeczytaniu postu zostawisz po sobie jakąś iskrę tego co tu znalazłeś. Blog jest przyjaznym azylem, dlatego każdy wulgarny komentarz zostanie skasowany, podobnie jak wszelkie złośliwości.