GDZIE JEST TWOJA NADZIEJA ? 7 SCEN NA KTÓRYCH JĄ ZNADZIESZ

Jest tym co karmi nasze życie. Nie jest naiwnością. Czujesz ją wychodząc z domu w wiosenny, rześki ranek. To ona reanimuje Cię w rozpaczy i dynamizuje, rozpościerając nowe Jutro.

Pamiętasz jak to jest czuć radość tak po prostu, bez powodu? Był taki czas, że śmiałeś się do rozpuku, biegnąc przez łąkę nad rzekę, która robiła za fosę. Byłeś pewien, że czyhające za skałką niebezpieczeństwo- pokonasz wygrzebanym ze stosu kijem od szczotki. A one tak pogonione nigdy więcej nie wrócą. Indianie padali przed Tobą trupem, a statki kosmiczne zamieniały się w łodzie podwodne wyposażone w technologie, których nie powstydziłby się żaden szanujący się pilot. Wyekwipowany absolutnie we wszystko co niezbędne by przetrwać w dzikiej, pełnej krwiożerczych istot dżungli w każdej chwili potrafiłeś własnymi rękami zdobyć lub skonstruować co potrzeba wymagała. Nie był Ci straszny żaden deszcz, sprzyjała Ci każda okoliczność, cel był w zasięgu ręki. Nawet nie musiałeś czekać na moment chwały, ty chodziłeś w jej splendorze ciesząc się każdą chwilą.

Pilot-in-airplane-cockpit

Będąc dorosłymi, zapominamy często, że największa radość, ma związek z życiem. Dziś, by to wyjaśnić potrzebujemy wielu argumentacji. Kiedyś potrafiliśmy się cieszyć tym, że żyjemy.

Będąc dorosłymi, często się martwimy, boimy dosłownie wszystkiego i o wszystko. Ale zbytni lęk i zamartwianie w żaden sposób nie przyczynia się do poprawy sytuacji,za to odbiera radość, siłę, na końcu zamykając w paraliżującym uścisku.

Będąc dorosłymi wciąż zabiegamy o rzeczy tzw. niezastąpione, wciąż na naszej liście czegoś brakuje, w dodatku popadamy wtedy w skrępowanie, tak jakby od tego zależała nasza wartość jako osoby (?!)

Będąc dorosłymi wyręczamy się rzeczami, osobami, szukamy wymówek i usprawiedliwień wszędzie tam, gdzie musielibyśmy włożyć w coś większy niż nam się chce wysiłek.

Będąc dorosłymi nieustannie stwarzamy sami sobie „niesprzyjające warunki” do czegoś, zwykła mżawka urasta do tsunami, okoliczności są stałą sztuczką na wyślizgiwanie się rzeczywistości, której powinno się stawić czoła.

Będąc dorosłymi zwykle albo się niezdrowo chełpimy czymś, albo nie potrafimy docenić swoich wygranych maskując je fałszywą skromnością. Rywalizujemy, szamotamy się zabiegając o chwilę uwagi, czasem posuwamy się do poniżania siebie, albo innych, nie potrafimy się cieszyć ani swoimi sukcesami  ani tym bardziej zwycięstwami innych, zazdrościmy.

Będąc dorosłymi często próbujemy zasłużyć na miłość, na akceptowalność, tak jakby miało to zależeć od jakiś warunków, albo na odwrót- boimy się wprowadzać zmiany, myśląc naiwnie, że przecież mamy być przyjmowani bez zastrzeżeń na zasadzie „jestem jaki jestem”. Tego samego uczymy nasze dzieci.

To Nadzieja jest wspólnym mianownikiem 7 scen naszego życia. Gdy umiera przestajemy się cieszyć, czujemy zalęknieni, uciekamy stając zależnymi od tego co nakaże nam świat.Jego zachcianki są wtedy naszymi potrzebami. Wiara słabnie a miłości zaczyna brakować.Wszystko spowija mgła powoli ale skutecznie gasząca życie.

118825873              fot. Tiffani Bearup

Była niezwykłym dzieckiem. Nosiła w sobie ufność i miłość, którą mogłaby objąć cały świat. Miała plany i marzenia, wcześniej niż zdawała sobie sprawę, że je posiada. Każdy mógłby pozazdrościć jej zdolności cieszenia się z najmniejszych rzeczy. Uwielbiała wiatr, biegiem go dopingując. Smakowała powietrze, jak gdyby wciągała je w płuca po raz ostatni w życiu. Była pewna, że nie ma nic czego nie dałoby się zrobić, świat musiał usłyszeć jej maleńki, ale silny głosik. Zadzierała głowę i skakała z radości wskazując przelatujące samoloty. Wszyscy się dziwili, co takiego niesamowitego w nich widzi. Wtedy uśmiechała się cała i z takim wzruszeniem, że każdej zdziwionej twarzy musiał się choć na chwilę udzielić jej zachwyt.

—-

Była tylko dzieckiem, gdy kazano jej myśleć o życiu, które zawsze dostaje to czego chce. Życiu, które potrafi dać za swoje.  Jeszcze nie potrafiła mówić, ale już rozumiała, że lepiej nie oczekiwać za wiele, nie spodziewać się niczego dobrego, i absolutnie nie posiadać marzeń. Właściwie miała wszystko czego potrzebowała, ale coś było nie tak. Wsiąkała w nią jakaś czarna chmura. Dorastając miała coraz więcej problemów. Mówili o niej: „poroniona”. Z czasem również ona zaczęła w to wierzyć. Dzieci nie chciały się z nią bawić. Nie pasowała do nich. Nabrała przekonania, że jest głupia, nie jest warta by ją lubiano, że nie można jej kochać. Jej małe serce było często ściśnięte ze strachu. Nie wiedziała skąd on się bierze, był jednak prawie nieustannym jej towarzyszem. Odzywała się rzadko, robiła to niechętnie i wyglądała przy tym jakby chciała gdzieś uciec. Bliscy chronili ją jak mogli, skrycie nosili jednak przypuszczenie, że nic z niej nie będzie.

Nie daj zgasnąć swojej Nadziei. – etiudavoyager

573 Total Views 1 Views Today
comments

Będzie mi miło, jeśli po przeczytaniu postu zostawisz po sobie jakąś iskrę tego co tu znalazłeś. Blog jest przyjaznym azylem, dlatego każdy wulgarny komentarz zostanie skasowany, podobnie jak wszelkie złośliwości.